niedziela, 11 listopada 2012

Pyszna (kwaśna) pomidorówka na chłodne dni


Pomidorówka chodziła już za nami od długiego czasu i w końcu nastąpił ten moment, kiedy powiedziałam "robię dzisiaj".

Oto i ona, pyszna, kwaśna, taka jak u mamy (wydaje mi się, że nawet lepsza - jest lżejsza, mniej tłusta).

niedziela, 4 listopada 2012

Leniwa niedziela

Nic mi się nie chce. Jest tak zimno i ponuro, że tylko bym leżała w łóżku lub spała.
Właścicielka mieszkania oszczędza na ogrzewaniu, więc kupiłam dziś nagrzewacz aby dało się jakoś funkcjonować. Pranie nie schnie, bo grzejniki zimne, a za oknem deszcz, nie będę miała ciuchów na rano do pracy.

Dobrze, że przynajmniej w końcu doczytałam książkę, którą serdecznie polecam, tj. "Nowoczesne zasady odżywiania", szerzej znana jako "The China Study". Pozycja obowiązkowa wg mnie. Teraz zabieram się za lekturę "The 80/10/10 Diet". Ktoś czytał?

Cytat z "Nowoczesnych zasad odżywiania"

środa, 31 października 2012

Polsko-czeskie zakupy


Brak czasu, następnie internetu a w końcu wyjazd na urlop - oto powody tak długiej ciszy. Za karę mam całkiem sporo zdjęć do ogarnięcia i opublikowania :)

Prawie dwa tygodnie temu wyjechaliśmy na wakacje. Najpierw do Polski, a raczej na Śląsk, następnie do Turcji. O Turcji będzie oddzielny post, bo zjedliśmy za dużo :)

Jako, że do Czech ze Śląska niedaleko, wybraliśmy się na zakupy w poszukiwaniu wegańskich pyszności. Po drodze zajechaliśmy do Rossmana i kupiłam zapas kosmetyków Alterry na najbliższy czas, syrop z agawe i tortellini. Niestety w Londynie kosmetyków Alterry nie mamy, a ze względu na moje problemy skórne, są one dla mnie najlepsze, więc będę musiała się obkupić przy każdym przyjeździe do Polski.

Jakich kosmetyków Wy używacie i polecacie? Szczególnie dla suchej i wrażliwej skóry.

czwartek, 18 października 2012

niedziela, 7 października 2012

Kotleciki ziemniaczano-brukselkowe, tofu z warzywami i sałatka

Dni przemijają w zbyt szybkim tempie, brak czasu dla siebie i B, praca. Rutyna. Nie jest to mój ulubiony tryb życia. Konkretniejsze obiady gotuję tylko w weekendy, w tygodniu jem w pracy. Przejadło się, nie smakuje tak, jak za pierwszym razem. Ciało znów zaczyna dawać o sobie znać, źle się czuje. Zmęczenie, niewyspanie, bóle głowy i stres. Mam nadzieję, że sytuacja się jakoś unormuje, bo nie wytrzymam długo. Odliczamy tylko dni do urlopu.

Jak już udało mi się zrobić obiad, to podzielę się efektem.


sobota, 29 września 2012

Wegańskie smaki Londynu cz. 1

 

W Londynie mieszkam już (a może -  dopiero) od ponad miesiąca. Przez ten czas zdążyłam zjeść trochę wegańskich pyszności, którymi chciałabym się podzielić. Staram się zawsze mieć przy sobie aparat i uwieczniać takie momenty.

1. Juice bar na Portobello Market


Koktajl owocowy "Wild Berries"

Falafel z hummusem, fasolką, pitą i sałatką. Miał być jeszcze grilowany bakłażan ale jakoś zapomnieli. Falafel bardzo dobry, reszta bardzo średnia.

sobota, 22 września 2012

Bezglutenowy owocowo-orzechowy brownie, Tofu Burgery i inne smakołyki z Pogo Cafe


Dziś znowu byłam w Pogo Cafe. Tym razem pracowałam w Middle Kitchen, czyli moim zadaniem było pieczenie ciasta, robienie szejków, soków, itp ;)

Po szybkim zastanowieniu decyzja padła na przygotowanie starego, sprawdzonego ciasta, jednak tym razem w nieco zmodyfikowanej wersji - bezglutenowej. Zawsze też ciasto to wychodziło mi bardziej jako piernik, teraz było bardziej mokre i zwarte, więc uznaliśmy, że to brownie ;)

niedziela, 16 września 2012

Owsianka na mleku ryżowym z musem (koktajlem) owocowym i The Versatile Blogger Award


Ostatnio nie mam wiele czasu na gotowanie, wszystko z powodu pracy. Mimo tego codziennie rano zjadam śniadanie, zazwyczaj jest to owsianka z jabłkiem. Tym razem miałam jednak ochotę i na koktajl i na owsiankę, więc połączyłam te dwie rzeczy.

poniedziałek, 10 września 2012

Quinoa z czarną fasolą, cukinią, papryką i cebulą


Quinoa, czyli ziarno komosy ryżowej. Źródło pełnowartościowego białka oraz witamin i minerałów. Jest bezglutenowa i zawiera niski indeks glikemiczny. 
Aby zapoznać się z dokładniejszym opisem i właściwościami polecam przeczytać artykuł: http://www.zdrowylink.pl/gotowanie/zdrowa-zywnosc/ziarna-z-kraju-inkow

Jadłam ja pierwszy raz i wiem, że będzie częściej gościć na naszym stole :) z powodzeniem zastępuje i przypomina kaszę jęczmienną.

sobota, 8 września 2012

Curry z mlekiem kokosowym i żółtym brązowym ryżem


W czwartek wybraliśmy się do Pogo Cafe. Jest to 100% wegańskie miejsce w całości tworzone przez wolontariuszy. B. od jakiegoś czasu tam się udziela, teraz również i ja się wkręcam.

Tego dnia zapisaliśmy się jako kucharze, no bo jakby inaczej! Naszym zadaniem było przygotowanie specjału. Po szybkiej analizie zawartości lodówki, postanowiliśmy uskutecznić recykling i przygotować curry.

piątek, 7 września 2012

Tofurnik z mango, czyli sernik z tofu


Ciasto początkowo miało powstać z kaszy manny i budyniu, jednak takich rarytasów tutaj nie uświadczysz (może poza polskimi sklepami), więc musiałam trochę pokombinować..

niedziela, 26 sierpnia 2012

Przeprowadzka i powitalny obiad


W ostatnim czasie dużo się działo, wiele pozmieniało.. Od czwartku mieszkam w Londynie, zaczynam nowe życie, lepsze życie. Wzięłam się dziś za szukanie pracy, w międzyczasie jednak podzielę się obiadem.

wtorek, 21 sierpnia 2012

Punk piknik na łączce i wizyta w Toruniu


Kilka ostatnich dni minęło bardzo sielankowo, w miłym towarzystwie, w odcięciu od świata i codziennych zmartwień, przy dobrej muzyce i pysznym jedzonku.

środa, 15 sierpnia 2012

Hummus, czyli pasta z ciecierzycy + tahini


Hummus to jedno z najpopularniejszych dań krajów dalekowschodnich. Za pierwszym razem niezbyt mi posmakowało, jednak z kolejnymi było coraz lepiej i teraz jestem jego wielką fanką :)
Próbując różnych kombinacji starałam się oddać smak hummusu, jaki oryginalnie jadłam w Palestynie. Chyba mi się udało.

niedziela, 12 sierpnia 2012

Placek porzeczkowo-truskawkowy


Będąc ostatnio z mamą na działce po jabłka zauważyłam, że część porzeczek sąsiada rośnie po naszej stronie. Nie mogłam przegapić takiej okazji, kradzione najlepsze, hahaha ;))) Uzbierałam ok. 0,5 kg czerwonych (w tym garstkę czarnych) porzeczek.

Czas na zmiany

Na wegetarianizm przeszłam z dnia na dzień 16. grudnia 2007 roku mając 16 lat. Była to jedna z najważniejszych i najlepszych (jeśli nie najlepsza) decyzji w moim życiu, nigdy nie żałowałam. Z czasem świadomość rosła, jak również umiejętności kulinarne - wcześniej co najwyżej mogłam popisać się jajecznicą czy omletem. Nawet nie wiem kiedy gotowanie stało się moją największą pasją. Gdyby tylko za to płacili, mogłabym zostać pełnoetatową kurą domową..

Prób przejścia na weganizm było wiele, zawsze jednak coś mnie musiało złamać (najgorzej było ze słodyczami i serem). Mam nadzieję, że tym razem mi się uda, dlatego też założyłam tego bloga - niech stanie się moją motywacją i kopem w tyłek. Potencjalnego czytelnika proszę więc o wyrozumienie i wsparcie :)